hm, dziwne stworzenie ze mnie. z jednej strony wściekłość o to, że T. znalazł sobie kogoś, z drugiej - cieszę się. tęsknię za innym, a motylki w brzuchu, kiedy widzę trzeciego. i uśmiech z twarzy nie znika, gdy ktoś powie jego imię, nawet jeśli konkretnie o niego nie chodzi. i chętnie zaczęłam nosić moje różowe rękawiczki, bo powiedział, że ładne. dziwna, dziwna, dziwna. stara i głupia.
skomentuj (0)
to niesamowite, jak kobieta potrafi zaangażować się w uczucie, wiedząc, że nic z tej relacji poza koleżeństwem nie będzie. po prostu im bardziej uświadamiam sobie, że ten chłopak, a raczej już mężczyzna, nie jest dla mnie, to tym bardziej czuję, że jest memu sercu coraz bliższy. o, ironio.
poza tym doskonale wiem, że on nie traktuje tego w żaden sposób, by to mógłby być jakikolwiek związek. cały czas się kłócimy, dogryzamy sobie. nonsens.
praca magisterska. jej widmo wisi nade mną i straszy. na szczęście jeszcze po nocach się nie śni - ale nie będę chwalić dnia przed zachodem słońca. padam ze zmęczenia, no i co z tego, że na uczelnię mam dopiero na dziesiątą? skoro siedzę tam do 18, 20...
powinnam jeszcze pracować, ale nie mam siły, nie mam siły! promotor odrzucił temat, rzucił swój, z miną nieprzyjmującą sprzeciwu.. są plusy tego wszystkiego, bo tematu wymyślać nie muszę, ale.. to nie jest chyba do końca to, co mnie pasjonuje. studia są czasem ZŁE.
nie mam siły psychicznie, fizycznie. ostatnio wszystko mnie doprowadza do łez w oczach, wściekam się o byle co. znajomi mają mnie dosyć, takie odnoszę wrażenie.
tęsknię, okrutnie tęsknię.. uświadamiam to sobie za każdym razem jak pociąg zatrzymuje się na tej stacji.. ugh, okropne uczucie, takiej iskierki nadziei, że zaraz wsiądzie i się uśmiechnie - przyjaciel, taki prawdziwy, przynajmniej chciałam w to wierzyć, ale teraz już wiem, że nie był nim. zerwał kontakt, unikał mnie... i unika. to przykre, bo wszyscy w okół mają z nim kontakt, a ja nie mam pojęcia co u niego.. tęsknię. z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że TĘSKNIĘ!
marudzę, wiem, ale muszę się wyładować.